niedziela, 15 marca 2009

śmiech – LOL


LOL (laughing out loud – gdyby ktoś nie wiedział...), to bardzo często przez Nadię używany skrót. Bo i śmiech (głośny, na sali, pusty, czy każdy inny, poza bezmyślnym) odgrywał w Jej i moim życiu wielką rolę. Nadia zdobywała nim przyjaciół, leczyła smutki, walczyła z głupotą.
Chyba niektórzy ludzie widząc mnie czasem teraz, dziwią się, że nadal z pewnych rzeczy potrafię się śmiać. Ale jeśli już człowiek ma jakieś poczucie humoru, to ono nie znika, nawet jeśli dotyka nas tragedia. Rzeczy śmieszne nadal są śmieszne, absurdy nadal są absurdalne, ale przedwczesna śmierć nadal jest równie bezsensowna, chociaż z innych spraw się śmiejemy.
Nie ufam ludziom pozbawionym poczucia humoru. Dlaczego? To proste. Żeby się z czegoś śmiać trzeba mieć dystans do tego, z czego się śmiejemy, a dystans lepiej pozwala zobaczyć skalę rzeczy (także problemu) i umieścić w odpowiednim miejscu na skali (nie)ważności.
Brak dystansu jest niebezpieczny, czasem nawet prowadzi do fanatyzmu. Więc wolę tych, co umieją się śmiać, także (albo zwłaszcza) z siebie. Są zdrowsi i mądrzejsi niż ci zawsze poważni (zgadzam się z Gombrowiczem, że: „im mądrzej, tym głupiej” – szczególnie jak się już we własną mądrość zanadto uwierzy...)
Wg De Mello (tutaj cytującego Mistrza, opowiadajacego uczniom swe kolejne stopnie wtajemniczenia), którego tak Nadia ceniła, śmiech to najwyższa forma modlitwy, czy też zbliżenia do Boga: „...dziś zabiorę cię do najgłębszego sanktuarium świątyni, do serca samego Boga. I zostałem poprowadzony do Krainy Śmiechu”.

Fotka: Alex i Esty; dużo się razem śmiały.

W dziennikach Nadii pełno było krótszych i dłuższych śmiesznych tekstów; dziś kilka tych z marginesów (powinny być jeszcze do nich rysunki, ale nie mam przygotowanych):



Zaznaczam, ze to nie dziennik, ale nocnik... Cortazar

Wkurza mnie ten długopis. Muszę sobie kupić tańszy

Imprez przy ognisku fajna była, według moich pijackich kryteriów. Piękne teksty odchodziły. Jak od kości, jak od kości.

Kiedyś, jak byłam mała, to zawsze rysowałam postaci o 3 (słownie trzech palcach.
Patrzyli na moje rysunki i mówili, że jestem jakaś inna... NO BO JESTEM.
(tu rysunek dziewczynki-diabełka o 3 palcach)

KOCHAJ SZATANA, KUP MU KREDKI (ale tylko czarne!)
(tu rysunek dziewczynki-szatanka mówiącej: a gu, gu...)

tak na marginesie:
a tak w ogóle to jak byłam malutka, nie znosiłam facetów. Wreszcie zaakceptowałam jednego – a po latach dowiaduję się, że to gej. Ło rany...


uwaga, lol.
do galerii jechałam z Markiem. Przejechaliśmy na czerwonym. Marek zacytował kumpla: ,,na zielonym to każdy głupi potrafi!” prawda.

see you later, operator

poniedziałek, 9 marca 2009

pustka - Nieistnienia cz.11


Zgadzam się z Adamem, że nie każda nicość, nie każda pustka, jest zła. Czasem pustka koi, ale i czasem boli, jak w tym tekście, może też domaga się wypełnienia?; a może jest niezbędna, żeby w niej zauważyć to, co ważne, a wyeliminować to, co zbędne? Żeby myśleć w spokoju.
W tym fragmencie daleko jednak do wyciszenia właściwego medytacji, to raczej pustka zagubienia i bezradności. Dobrze ją znam.







(...)
pustka
pustka
nic
zero
brak
nierzeczywistość
wszystko mnie wkurza
bezbolesność rani
wszystko boli
to miejsce boli

pustka!!!

(...)

i ja
ja tu
sam
bez siebie
i tylko ze sobą

(...)

najgorsza jest cisza
i obojętność
i to rzeczowe podejście
i to bycie gdzieś poza
gdy się jest
samym sednem
ślepota, gdy się jest okiem
cyklonu czy innego kataklizmu
- nie można wiedzieć
nie można zapobiec
nie można się zaangażować
nie można odcierpieć swojego
i nie widzi się
szkód
jakie można wyrządzić
jakie już się wyrządziło
innym
a zwłaszcza sobie
(...)

piątek, 6 marca 2009

arkady


Tajemniczy tekst, trudny do zanalizowania, nie potrafię wprost powiedzieć o czym. Wzbudza niepokój, przywołuje niejasne obrazy; jest jak sen; choć nie można uchwycić w nim logiki, odciska się w duszy i coś we mnie zmienia. Skojarzenia napływają i odpływają, ale nie da się uchwycić sensu i nawinąć go jak nić na szpulkę.
Taak, a moje słowa jeszcze bardziej to gmatwają...
Chociaż, czy jaśniej znaczy zawsze lepiej?

Interesującej lektury!


“arcades”
„arkady”

in the arcades
w arkadach
like a rib cage
jak w żebrowanej klatce
wanting to set something alight
chcąc coś podpalić
waiting to get somewhat alive
czekając by nieco ożywić
the time is now, slipping away
czas jest teraz, wyślizgując się
or is it not, slipping away
lub też nie jest, wymykając się
sleeping away with the burden of dreams
uciekając w sen pod brzemieniem marzeń

say it now
powiedz to teraz
any second now say it
w każdej sekundzie teraz to mów
i tell you i couldn't be happier
nie mogłabym być szczęśliwsza, mówię ci
it's just about some kind of consciousness
to jakiś szczególny rodzaj świadomości
i can't keep lasting just for now
nie mogę zatrzymać go tylko na teraz


it's too simple to know for sure

to zbyt proste by wiedzieć na pewno
i know some might think they do
ja wiem że niektórzy myślą, że wiedzą
but if best is worse less is more
lecz, jeśli lepsze jest gorsze, mniej jest więcej
we're not black neither white nor grey
nie jesteśmy ni czarni ni biali ni szarzy

wtorek, 3 marca 2009

zdjęciom ufać czy nie? – Nieistnienia cz.10


Ja ufam, bo tylko to mi zostało i chociaż nie zastąpią osoby, to jednak bardzo je sobie cenię, choćby były tylko protezą pamięci. Z czasem nawet, w każdym widzę coraz więcej; najpierw może ładny obrazek, potem nastrój, smutek, zamyślenie, uśmiech, ironię, pytanie?
Dobrze, że są.


Nieistnienia cz.10
(...)
nie należę do siebie
bo gdybym należał do siebie
to byłbym niczyj
a będąc twój
nie zależąc od siebie samego
mogę mieć chociaż nadzieję
też niczyją.

rzecz jasna.
jest jasno
chyba trochę wcześniej wróciłem.
całkiem możliwe

możnaby zapytać
kogoś
ale właściwie po co?
żadne ślady w pamięci
nie powstają bez przyczyny.

ale jednak
już jest późno. szybko
zrobiło się późno. tym lepiej.

kochanie
narysuj mi potrzaskanego aniołka
bo odbiciu w lustrze nie wierzę:

to mam być ja
podobno.
to mi się wyjątkowo nie podoba
nie wiem jak kiedykolwiek mogło.
jedyne moje odbicie możliwe do zaakceptowania
to było w twoich oczach.
twojego spojrzenia tu nie znajdę,
gdzie jest reszta ciebie, nie wiem
a zdjęciom też nie ufam.
(...)

czwartek, 26 lutego 2009

na teraz, na chwilę...


Kolejny tekst; już był, ale bez tłumaczenia. I jak wiele z nich, o marności naszego życia, naszych złudnych miraży, poszukiwań, może o naszej pysze i arogancji w próbach zdobycia szczytów, ale także o drodze, która sama w sobie jest celem.

life
życie

we've reached the top and guess what we found
doszliśmy na szczyt i zgadnij cośmy znaleźli
well we found nothing
no więc nie znaleźliśmy nic
we're at the peak
jesteśmy na samym szczycie
we feel how we're weak
czujemy jak jesteśmy słabi
but what does matter all this emptiness
lecz jakie znaczenie ma cała ta pustka
this is the point we're at
to jest punkt w którym jesteśmy
for now
na teraz
for a moment
na chwilę
until a change
do zmiany
a flash turns it upside down
jeden błysk wywróci to do góry nogami

we've reached the deepest depths
osiągnęliśmy najgłębszą głębie
we're down here
jesteśmy tu na dole
down in heaven down in hell
na dole w niebie, na dole w piekle
in life's chasm
w otchłani życia
we're on the bottom
jesteśmy na dnie
and we feel the goodness
i czujemy tę dobroć
this is the point we're at
to jest punkt w którym jesteśmy
for now
na teraz
for a moment
na chwilę
until a change
do zmiany

we're down here
jesteśmy tu na dole
and we're happy
i jesteśmy szczęśliwi
because this is the change
ponieważ to jest ta zmiana
because there's a motion
ponieważ to jest ruch
life's a struggle
życie jest zmaganiem
life's a miracle
życie jest cudem
life's an attempt
życie jest usiłowaniem
an endless going maybe nowhere
i bez końca zmierzaniem może donikąd

wtorek, 24 lutego 2009

o niepokojącym uczuciu nicości/about the disturbing feeling of nothingness


"about the disturbing feeling of nothingness"
"o niepokojącym uczuciu nicości"

calm just like now
tak spokojnie jak teraz
as i sit here in the corner
jak siedzę sobie tutaj w kącie
among empty walls
pomiędzy pustymi ścianami
overwhelmed by the happiness
przytłoczona szczęściem
of being all alone
bycia zupełnie samą
and as my words flow gently
i tym, że moje słowa płyną łagodnie
to return echoing from the walls
aby się odbić echem od ścian
wanting to achieve some meaning
chcąc zdobyć jakąś treść
i'd like to have any meaning...
chciałabym nadać im jakiś sens...


(can you hear me now?)

(czy słyszysz mnie teraz?)
restless stream of thoughts
niespokojny potok myśli
before my eyes
przed moim oczami
my wings are fluttering
moje skrzydła trzepoczą
and clattering
i stukoczą
and in my ears it sounds so heavenly
a w moich uszach to brzmi tak niebiańsko
that the pain is hard to stand
że ból jest nie do wytrzymania
i flow like spilled blood
i płynie jak rozlana krew
as i stare at the clouds
kiedy wpatruję się w chmury
in a shape of flying saucers
o kształcie latających spodków

Niezwykły tekst. Widziałam kiedyś chmury w kształcie latających spodków. Na płonącym niebie, we Francji.

niedziela, 22 lutego 2009

ponadpokoleniowe porozumienie



Pani Iza przypomniała piosenkę Stinga „Fragile” w związku z poprzednim zamieszczonym tłumaczeniem.
W wielu tekstach Nadii można dopatrzyć się podobieństw czy nawiązań do innych piosenek. W końcu wszyscy doświadczamy podobnych uczuć, tylko bardziej lub mniej sprawnie umiemy je wyrazić.
I ta piosenka poniżej, chyba jeszcze bardziej kojarzy się z „Fragile”, a kolejna od razu nasuwa myśl o „Every Breath You Take”, też Stinga, tyle, że jeszcze jako „Policjanta”. Nie starzeją się te piosenki, te teksty, więc i nie dziwota, że przemawiają do ludzi różnych generacji.



"liquid flame"

„płynny płomień”


you're so fragile now
jesteś teraz tak kruchy
your eyes beg for help
twoje oczy błagają o pomoc
is that a tear on your cheek?
czy to łza na twoim policzku?
is it possible that you feel...?
czy to możliwe, abyś czuł...?
but whatever it means
lecz cokolwiek to znaczy
wherever you've run
dokądkolwiek pobiegłeś
however deep you hide
jakkolwiek głęboko się kryjesz
you're helpless in my memories
jesteś bezbronny w moich wspomnieniach
in my imagination
w mojej wyobraźni
i can do anything to you
mogę zrobić ci cokolwiek
i still keep on fantasizing
ciągle nie przestaję marzyć


you're a liquid red flame

jesteś płynnym czerwonym płomieniem
you're a blush of shame
jesteś rumieńcem wstydu
you're a bird caught and bound
jesteś ptakiem złapanym i spętanym
you're an empty silent sound
jesteś pustym cichym dźwiękiem
you're a china figure to crack
jesteś porcelanową figurką, która pęknie
you're the love that i lack
jesteś miłością, za którą tęsknię



"altered"
"zmieniona"

in every second thinking about you
w każdej sekundzie myśląc o tobie
in every second breathing your air
w każdej sekundzie oddychając twym powietrzem
every second is desiring
każda sekunda jest pragnieniem
in every second i'm living for you
w każdej sekundzie żyję dla ciebie

and i feel every second so strongly
i czuję każdą sekundę tak mocno
you move me
poruszasz mnie
you alter me
zmieniasz mnie

in every second thinking about you
w każdej sekundzie myśląc o tobie
in every second following your lead
w każdej sekundzie podążając za tobą
every second remembers your touch
każda sekunda przypomina twój dotyk
every second i'm drowning in love for you

każdej sekundy tonę w miłości do ciebie

care about me
troszcz się o mnie
just a little
choć trochę
just a little will do
choć trochę wystarczy mi

every second is desiring
każda sekunda jest pragnieniem
every second remembers your touch
każda sekunda przypomina twój dotyk
every second i'm drowning in love for you
każdej sekundy tonę w miłości do ciebie

i enjoy every second so strongly
cieszę się każdą sekundą tak mocno
you move me
poruszasz mnie
you alter me
zmieniasz mnie

czwartek, 19 lutego 2009

po kim te oczy



Ponieważ wiele osób zwraca uwagę na piękne fotografie Nadii, a zwłaszcza oczy, postanowiłam pokazać kilka zdjęć rodzinnych. Spróbujcie sami porównać i zobaczyć, skąd te oczy czy skąd te usta, skąd ten uśmiech, itd.
Taka mała galeria przodków...

Na zdjęciach:
1. pradziadek Emil Jaskólski
2. prababcia Katarzyna Jaskólska
3. babcia Nadia i na tym samym zdjęciu jej bliźniaczka:
4. ciocia-babcia Wiera
5. babcia Nadia x 2
6. mama Lucyna
7. tata Luc
8 i 9. Nadia 2-miesięczny niemowlak
10. Lucyna, ok. 1,5 roku
11. Nadia w podobnym wieku

poniedziałek, 16 lutego 2009

jak jedna chwila może zmienić życie człowieka...



Następny tekst z tłumaczeniem. I znowu powstrzymam się od własnego komentarza, bo wszystko jest tak klarowne, tak trafne, tak przejmujące...







"269th"

„269-ty”


oh look
och spójrz
blood looks so beautiful on fresh snow
krew wygląda tak pięknie na świeżym śniegu
well i wasn't looking for entertainment
wiesz, nie szukałam rozrywki


and look
i patrz
how a moment can change a man's life
jak jedna chwila może zmienić życie człowieka
though i think we still could be together (if)
choć uważam, że nadal moglibyśmy być razem (jeśli)


you see
zobacz
how calm and blissful can it be here
jak cicho i błogo może być tutaj
when i tell you it's all right, all, all right now
kiedy ci mówię, że wszystko jest w porządku, wszystko, teraz wszystko jest w porządku


and see
i zobacz
how a moment can spoil a man's life
jak jedna chwila może popsuć życie człowieka
if you don't comply with the rules
jeśli nie przestrzegasz zasad
i've told you
mówiłam ci


oh look
och patrz
blood looks so beautiful on fresh snow
krew wygląda tak pięknie na świeżym śniegu

sobota, 14 lutego 2009

głos Boga – nieistnienia cz.9



(...)
głos
Boga
miło byłoby usłyszeć choćby z taśmy
zawsze byłoby to coś
tymczasem
tylko ciemność
i to nierównomierna

nów
całe szczęście
bo inaczej
ciężko byłoby
chyba nawet zasnąć
(...)


Też chciałabym Go usłyszeć. Ale mi się nie udaje.

piątek, 13 lutego 2009

nieistnienia cz.8



(...)
a jednak teraz mi was brakuje
po tak krótkim czasie
tylko trochę
i z lekka niepewnie

niepewnie stawiam kroki
powoli i ostrożnie
w nowym świecie

rozpędzam się
biegnę
lecę
żeby się rozbić
żeby coś
żeby tylko nie pamiętać
żeby nic

o tak chodź ze mną
jak kiedyś

trzask

niestety
tylko myśl
to były tylko marzenia

a może coś się rozbiło
może coś zniszczyłem
a może

być kulą
i stoczyć się ze schodów
to też tylko sen
(...)

Ciągle nie mogę pojąć jak to się stało, że napisała taki tekst, który brzmi jakby przemawiała do nas właśnie teraz, w tej chwili. Skąd te obrazy, takie boleśnie trafne?

środa, 11 lutego 2009

niedokończona/unfinished



Kolejny przekład i kolejna fotka. Ręce, skrzydła?

“unfinished"
"niedokończona”

your green eyes
twoje zielone oczy
my pale hands
moje blade dłonie
your lips
twoje wargi


here's your unfinished eternity
oto twoja bezkresna wieczność
not precised quantity
nieokreślona wielkość
seconds lasting infinity
sekundy trwająca nieskończoność


your green eyes
twoje zielone oczy
my black wings
moje czarne skrzydła

we get moved
zdołamy ruszyć

poniedziałek, 9 lutego 2009

czym jest sztuka*, kim są artyści?






Czasem śmieszne rozmowy na ten temat mi się zdarzają. Na przykład jeden pan, który zachodzi do galerii poniekąd także służbowo (ale przynajmniej ogląda wszystko, a dobre i to), uważa, że sztuka powinna być jak kobieta jego marzeń: piękna, czuła, potulna, ozdobna.
Ale ja uważam inaczej. Sztuka, podobnie jak nauka, jak filozofia, jest stawianiem pytań i poszukiwaniem odpowiedzi (niekoniecznie dawaniem odpowiedzi).
Nie musi być dekoracją, nie musi być przyjemna, nie musi być rozrywką... Stawiając pytania może kwestionować porządek rzeczy, powinna być dialogiem, powinna zaskakiwać, odsłaniać nieoczekiwane, szukać nowych dróg. Podobno Picasso kiedyś powiedział: „Sztuka jest zorganizowaną formą rozpaczy”. To rzeczywiście boleśnie trafna definicja. Chociaż nawet w rozpaczy można znaleźć także komizm. Pełne spectrum emocji.
Przydługi to wstęp do wiersza Nadii pt. „Artyści”. Czy Ona się nad nimi lituje, czy może z nich śmieje? Podoba mi się ta ironiczna niejednoznaczność.
A jako ilustracja graficzna, ciekawe chyba, zestawienie. Dialog poprzez wieki, czyli porównanie znanego Wam autoportretu Nadii (poddanego pewnej obróbce, dla uwypuklenia podobieństw) z górnej listwy strony, z renesansowym portretem, na tle pejzażu, małżonków Frederiga da Montefeltro i jego żony Battisty Sforza, autorstwa Piero della Francesca. To jeden z pierwszych portretów w takim ujęciu, portretów nader często później w takiej formie malowanych. Ta fotografia Nadii od razu mi się z tym skojarzyła.
A czym dla Was jest sztuka, czego w niej szukacie? Kto dla Was jest artystą?



"artyści"

artyści
czyli ci co babrzą się w sztuce
- lubią krwawić, tak, to wiem -
organizmy w większości stenobiontyczne
ich nisze ekologiczne
nieraz patomorfologiczne

- wielu lubi nawet te patologie to tak jak ja -

w skórze własnej
a nawet cudzej im czasem
trochę niewygodnie
i wymagają
u z n a n i a
----------------------------------------------------------------------------------

* mam na myśli wszelkie sztuki: te plastyczne, literaturę, teatr, film, muzykę, itd.

niedziela, 8 lutego 2009

o sobie samej


Tłumaczenia tekstów angielskich oraz kolejne części „Nieistnień” nadal będą publikowane, ale chwilowo zmieniamy nastrój. Nadia pisała te szalenie poważne, czasem nawet „dramatyczne” teksty, ale przecież była także szalenie wesołą i dowcipną osóbką, która chętnie widziała się w roli dyżurnego kawalarza. I dziś raczej ta strona Jej osobowości ma głos.
Czytanie, przeglądanie wszystkich notesów, zapisków, dzienników Nadii, wydaje się nie mieć końca i stale odkrywam coś nieznanego. Dzisiejsze fragmenty dziennika pochodzą z 2005 roku i jest to opis samej siebie. Tak, jak sama Nadia się widziała lub chciała widzieć lub chciała przedstawić innym. Niezbyt serio, ale i nie całkiem niepoważnie. Niewiele tu pewnie nowych czy zaskakujących rzeczy odkryjecie, bo w większości potwierdza to to, o czym i ja pisałam, co lubiła, czym się interesowała, ale tym razem w Jej własnym wyborze, w Jej zapiskach. Co ciekawe, chociaż są to słowa zaledwie 13-latki, to większość zainteresowań i umiejętności tylko przez kolejne lata się pogłębiła, no i tylko doszło trochę nowych.
Rysunek jest nowszy niż charakterystyka słowna, ale chyba najlepiej do tego pasuje.




24.06.2005

(...)
Realizuję zamiar, z którym od jakiegoś czasu się noszę, uwaga, uwaga (uwaga, mówię!)
... oto
1-SZA CZĘŚĆ MAJNEJ CHARAKTERYSTYKI !!!
(burzliwe oklaski, owacja na stojąco, thank you, thank you...;)

HIKO MINAMOTO

AKA: Kicianna, Misao Minamoto lub Makimachi, Will Mithura. Lara Croft i takie tam, jak sobie jeszcze coś przypomnę, to napiszę...

TYPOWE DLA H. M.:
> uwielbia herbatę (zwłaszcza zieloną) i pije ją w ogromnych ilościach (zwłaszcza zieloną)
> posiada wysoko rozwiniętą i bardzo zaawansowaną (technicznie i nie tylko) funkcję ironii, prawie non stop (ino czeka na okazję) włączoną na full (to dlatego potrzebuje tyle herbaty, choć w większości pije ją dla przyjemności)
> uwielbia i lubi: herbatę (zwłaszcza zieloną – do znudzenia), czytać, rysować, koty, mangę (czytać, rysować i oglądać), Japonię, wszystko lub prawie wszystko co japońskie, Indie, Anglię, Anglików, zwłaszcza Mostów*, gadać po angielsku, angielską herbatę, surfować po internecie, listy (pisać i otrzymywać), podróżować, leniuchować, poznawać nowych ludzi i kultury, zawierać przyjaźnie, gadać (w naturze, przez telefon itp.), być najlepsza we wszystkim i najważniejsza, być wtajemniczaną w różne tajne sprawy, spiskować, tropić przestępców (chyba...), dowcipy i anegdoty (czytać, słuchać i opowiadać), wnerwiać ludzi, porządnie się wysypiać, jeść rzeczy, które lubi (i nie jeść tych co nie lubi), dostawać prezenty i kasę, mieć kasy dużo, grać w Mahjonga (BARDZO!=), ee, nie chce mi się na razie więcej pisać
> ma dobre serducho (zasadniczo, chociaż czasami różnie bywa) i z trudem odmawia pomocy i takich tam
> TOTALNY JAPOŃSKI MANIAK
> resztę na ten temat napisam później [odzywka psychologa: (czytaj: ukryta skłonność do odkładania wszystkiego na później, postawa „później będę się martwić”) – chociaż u mnie to tak średnio ukryte... ; )]
WYGLĄD: no właśnie, bo zapomniałam to wcześniej napisać. Normalnie: przeciętny, a jako Minamoto: jak widać, czyli czarne włoski z warkoczykiem i niebieskie oczka (chociaż to na rysunkach dość rzadko widać)

TO TYLE NA RAZIE
CDN

I nastąpił ciąg dalszy zapisany

20.07.2005

CZ. 2. CHARAKTERYSTYKI HIKO MINAMOTO!
ZAWODY, W KTÓRYCH MA PRZYSZŁOŚĆ:
> designer – jak na razie ogranicza się do wzniosłych planów, oglądania cudzego designu i zalewania się nagłą krwią z zawiści pt.: „że też TO NIE JA TO zaprojektowałam!!!”, ale ma parę własnych, wcale niezłych projektów i jest na dobrej drodze
> copywriter – o ile tylko będzie pod dostatkiem kiszonych ogórków ; )...
> o rany, jakże się to zwie? Japonolog? Haii!!
> mangaka, drżyjcie Japończycy – nadchodzę!!
> pisarka – może być ciekawie...
> następczyni Naokiego Hagi – to co z tego, że NIE WYMYŚLIŁAM KYODAIA? (yyy... Hiko... nie przeceniasz się trochę?) (no, może troszkę...)
> kiper herbaciany lub właścicielka herbaciarni
> samuraj lub jakuza ; ) x (komętaż zewnentżny: „JAKUZA! Stanowczo jakuza!”)
> gdziekolwiek i jakkolwiek będę pracować, będę też pewnie przy okazji dyżurnym błaznem...
POGLĄDY POLITYCZNE: najbardziej chyba zbliżone do liberalnych. A może jednak trochę konserwatywne? Ech... polityka jest taka śmieszna.
ULUBIONE ŻARCIE: japońskie, chińskie & hinduskie, pizza, żurek, owoce morza i ryby (tylko świeże mają być!), kurczak pieczony, mufinki, gruszki, naleśniki i jabca w cieście, lody, sałatki z winegretem, brązowy cukier, frytki, OGÓRKI świeże i małosolne, konfitura różana i wiśniowa, czekolada orzechowa... eee, nie chce mi się pisać wszystkiego, takie tam różne...
ŻARCIE ZNIENAWIDZONE (zdaniem Hiko, nie zasługujące na miano żarcia): seler, pietruszka, gorzka czekolada, majonez, hamburgery i inne rzeczy typowo fastfoodowe.. to chyba tyle. Aha i jeszcze sery kozie i „niebieskie”.

NA RAZIE KUNIEC

środa, 4 lutego 2009

no ground to stand


Pisząc, słucham płyty „e.s.t. tuesday wonderland”. Bardzo odpowiednia muzyka i nazwa, nieprawdaż? To skandynawski jazz. Grupa „e.s.t.” , której liderem był pianista Esbjoern Svensson, chyba już nie istnieje, bo i jej założyciel nie żyje. Utonął ratując swojego syna. Takie dziwne(?) asocjacje. Świetna muzyka. Szkoda, że nie mogę tej muzycznej ilustracji dołączyć.

No, ale nie o tym miało być. Dziś kolejne dwa przetłumaczone, niezbyt długie teksty. Nie komentuję, bo bronią się same. Ten drugi był już publikowany, ale bez tłumaczenia (chyba to był post „przeczucia”?), więc komentarz mój można znaleźć w archiwum.


„calling”

“wołanie”

flying on a calling

uciekając powołaniu
relying on the past
zdając się na przeszłość
saying i'm not going
mówiąc, nie mam zamiaru
clutching at what seems to last
chwytając się tego co wydaje się trwać



“no ground to stand”

„nie mając ziemi pod stopami”


wing to the left wing to the right

skrzydłem w prawo skrzydłem w lewo
just gotta move on just fly
trzeba się ruszać, po prostu latać
ready to go live never die
gotowa żyć nigdy nie umrzeć


hello, hello
hej, hej
hail to you my dearest
wołam do ciebie moje kochanie
i'm right there, can you see me?
jestem tam, czy mnie widzisz?
i'm left here, standing no ground
odeszłam stąd, nie stojąc na ziemi
can you see i've got no ground to stand
czy widzisz, nie mam na czym stanąć


hello, hello
hej, hej
hail to you my dearest
do ciebie wołam moje kochanie
my dearest of the dearest of the dearest
najdroższe z najdroższych z najdroższych

poniedziałek, 2 lutego 2009

każde słowo jednak ważne


Ciąg dalszy na temat tłumaczeń. Takie krótkie teksty są najtrudniejsze, bo każde słowo ma swoją wagę, nadaje taki, a nie inny odcień, wpływa na jakość rytmu całości. Moja przyjaciółka – anglistka starała się jak najwierniej oddać sens, ja czasem coś zmieniam ze względu na wydźwięk lub na rytm. Obie mamy tysiące wątpliwości, co do tego jak będzie najlepiej. Nawet wczoraj opublikowany tekst, dziś bym już nieco zmieniła. Mogę się zdać tylko na wyczucie, ale wiem, że i tak nie uda się pogodzić idealnej wierności oryginałowi z zachowaniem jakiejś zbliżonej formy. Mówi się, że tekstów literackich, a zwłaszcza poetyckich się nie tłumaczy tylko pisze na nowo w innym języku. Dlatego tak często to poeci tłumaczą poezję. Ja nie jestem poetką, mam świadomość własnej bezradności w tej materii, mimo relatywnie dużej swobody w posługiwaniu się słowami. Ale to za mało. Mogę też tylko się domyślać czy czasem inny szyk, inna forma gramatyczna zastosowana przez Nadię, to tylko błąd, przeoczenie, czy świadomy zabieg „łamiący” język po to by wprowadzić jeszcze coś...
Dlatego wykażcie wyrozumiałość i porównujcie sami czy zastosowany ekwiwalent jest właściwy.

Rysunek – Esty z Altersighta, jeden z moich ulubionych.

"unimportant"
"nieważne"


was it just a trivial misunderstanding

byłoż to tylko zwykłe nieporozumienie
was it simply a temporary tension
czy też po prostu chwilowe napięcie
or were we running to an obvious ending
czy zbliżaliśmy się do nieuchronnego końca
or were we looking for hell or whatever
czy piekła szukaliśmy czy czegokolwiek

it's unimportant now
teraz to już nieważne

how could it get so messed up

jak mogło wszystko tak się popsuć
it seemed to be so unimportant
a wydawało się być nieważnym
and it's unimportant now
i jest nieważne już

no one knows
nikt przecież nie wie
no one understands until they experience
nikt nie zrozumie zanim nie doświadczy
no one can stop it
powstrzymać nikt nie może

but it's over, honey
teraz już koniec, kotku
it's unimportant now
to nie jest ważne już

niedziela, 1 lutego 2009

objaśnienia, tłumaczenia


Dostałam trochę tłumaczeń angielskich tekstów Nadii i oczywiście jest trochę problemów, które się przy tłumaczeniu tego typu tekstów pojawiają. Poezja (czy też utwory liryczne służące jako teksty piosenek), ma to do siebie, że jest wieloznaczna, operuje skrótem, skojarzeniami, nie opisuje, nie wykłada wprost jak proza, nie mówiąc o tekstach technicznych. I na tym również polega jej wartość, że do czytanych przez nas słów możemy dopisać wiele znaczeń. Niemniej przysparza to oczywiście trudności w przekładzie, bo znaczenie (czy też znaczenia) słowa polskiego nigdy nie jest dokładnie takie samo jak angielskiego, każde ma jakiś dodatkowy obszar znaczeniowy, który często w przekładzie się gubi albo zmienia. Tłumaczenie jest niestety również już jakąś interpretacją tekstu, wyborem spośród różnych możliwości rozumienia.
Poniższy przykład – „emptity”. Słowo właściwie w popularnych słownikach nieistniejące (pustka to zwykle „emptiness”), nie wiem dlaczego, może archaiczne, a jednak używane*, na pewno używane w XVIII wieku*. Może mieści w sobie więcej znaczeń niż „emptiness”, tak czy siak, uznaję, że jakichkolwiek znaczeń by się doszukiwać, do treści tekstu najlepiej pasuje po prostu „pustka” i tak zostaje...


"emptity"
"pustka"

the pages left uncut
strony nie rozcięte
books i've never read
książki, których nigdy nie czytałam
things i haven't finished
niedokończone sprawy
and words we haven't spoken
i słowa niewypowiedziane

underwear never worn
bielizna nienoszona
feelings never mentioned
uczucia nigdy nie wspomniane
things i haven't seen
coś, czego nie widziałam
tricks of a sick imagination
sztuczki chorej wyobraźni

all of my dark fantasies
wszystkie z moich ciemnych fantazji
each and every one
i każda z nich z osobna
overwhelming silence
wszechobecna cisza
the emptity
pustka


sketches from the edge
szkice znad krawędzi
empty cups and teapots
puste filiżanki i czajniczki
the edge of life and dreaming
krawędź jawy i śnienia
a single stone on a desert
pojedynczy kamień na pustyni

all of the angels' wings
wszystkie skrzydła anioła
each and every one
i każde z nich z osobna
overwhelming silence
przytłaczająca cisza
and emptity
i pustka

--------------------------------------------
*EMPTITY(The right quality of emptiness)

...what the Fine Lady in "Lethe" calls the "Quincettence and Emptity" of things, Richard Owen Cambridge (1717-1802) certainly seems to merit something more than the formal footnote of the forgotten...

Dzisiaj ten jeden tekst, wkrótce kolejne.

środa, 28 stycznia 2009

nieistnieinia cz.7


Kolejny fragment, króciutki, ale zastanawiający.


(...)
teraz jeszcze nic
jeszcze nie
ale
wszystko i zawsze
może się zmienić
(w nic i nigdy
a może nawet nie)

zmiany
bywają trudne
a trwanie?
(...)

poniedziałek, 26 stycznia 2009

life/życie


Są ferie, przynajmniej w Bielsku, więc pewnie sporo osób nie będzie chwilowo zaglądać na stronę. Ja też mam ferie od angielskiego, ale mimo to, może trochę się pouczę. I postudiuję teksty Nadii. Dawno nie było żadnego z angielskich tekstów. Więc dziś, refleksja nad tym, czym jest nasze życie.
Przy okazji taka wiadomość, już wkrótce spodziewam się „dostawy” tłumaczeń kilkunastu piosenek, więc nawet i ci, co nie bardzo sobie radzą z angielskim, będą mogli te teksty poczytać, ocenić.



life

we've reached the top and guess what we found
well we found nothing
we're at the peak
we feel how we're weak
but what does matter all this emptiness
this is the point we're at
for now
for a moment
until a change
a flash turns it upside down

we've reached the deepest depths
we're down here
down in heaven down in hell
in life's chasm
we're on the bottom
and we feel the goodness
this is the point we're at
for now
for a moment
until a change

we're down here
and we're happy
because this is the change
because there's a motion
life's a struggle
life's a miracle
life's an attempt
an endless going maybe nowhere

czwartek, 22 stycznia 2009

cały ten styl


Zanim o stylu, podsumowanie aukcji WOŚP. Ostatecznie wkład Nadii tak uzyskany, wynosi ok. 370 zł. Pięknie. Bardzo pięknie :-)
No i teraz o stylu bohaterek (ale i alter-ego autorek Altersighta), w zamierzeniu zapewne miało być o wszystkich istotnych postaciach tegoż, ale w odnalezionym fragmencie właściwie tylko opis ubiorów samej Esty, a właściwie w dużej części prawdziwych upodobań Nadii.
I rysunek, także rodzaj autoportretu (czyli portret postaci, z którą się utożsamiała), tym razem już nie na sprzedaż...





S t r a n g e n o t e s
E s t e r M i n a m o t o i C a r m e n L e t z t e



Cały ten styl (o wiele więcej niż tylko "she's dressed in black again"...)
Esty
+ Martin Gore miał czapkę z irokezem – Esty ma czapkę z warkoczami ;) jak również swoją ukochaną dużą, szarą, wełnianą czapę, w której nieraz chodzi całymi dniami.
+ czasami zdarza jej się nosić na głowie szeroką opaskę (patrz: Gina z AppleGeeks).
+ tak naprawdę rzadko jest ubrana wyłącznie na czarno. faktycznie obecnie lwia część jej ciuchów jest tej barwy, ale nie zawsze tak było i do dzisiaj pozostało jej coś z dawnego kolorowego, etnicznego stylu. do dziś zdarza jej się chodzić w spódnicach z upiętych wielobarwnych chust, często nosi na rękach dużo drobnych bransoletek. lubi różne kolorowe drobiazgi – koraliki i tasiemki wiązane na rękach i włosach, znaczki przypinane do wzorzystej torby; do jej ulubionych kolczyków, oprócz emaliowanych różyczek z łańcuszkami i czarnych kryształków, należą komiczne żółte kulki.
+ zdarza jej się chodzić w tradycyjnym indyjskim sari. choć zazwyczaj przewrotnie zestawia je z dżinsami i różnymi nowoczesnymi gadżetami...
+ ona też, tak jak wszyscy, lubi chodzić wszędzie z iPodem – uwielbia go za piękne, proste wzornictwo i za to, że jest firmy Apple.
+
+
Cam
+
+
+
+

środa, 21 stycznia 2009

nieistnienia cz.6


(...)
when the border is crossed...

nie pchajcie się na siłę do mojego piekła
uwierzcie na słowo, że boli

panowanie nad sobą
mogłoby się wydawać błahostką
komuś innemu

a patrząc z boku
z waszej perspektywy
na mnie
kogo widzicie?

sam sobie
wrakiem
i rozbitkiem

brzęczący chaos
dźwięki
echo
w pustej bani
strzały
szepty

czy wrócę
cały i w miarę zdrowy
i w stanie używalności?

na tarczy
pod tarczą
z pustymi rękami
pełnymi pustych myśli

biało
i gorąco

anioły drzemią
aniołów nie ma
anioły
giniemy na jednym krzyżu
tak chciałbym
(...)

poniedziałek, 19 stycznia 2009

nieistnienia5


Po serii raczej niepoważnych tekstów, słownika (chociaż, jeśli ktokolwiek zechce dopisać się do niego, bedzie miło), zabawy w tytuły, powrót do kolejnych części „Nieistnień”. Sporo jeszcze ich jest, ale będziemy sobie dawkować, żeby mieć czas na refleksje. Chyba niedobrze byłoby to czytać za szybko, bo łatwo wtedy przeoczyć coś istotnego.

Jak zawsze czekam na opinie.







(...)

dzień następny



nie wiem i nie chcę wiedzieć

na ile jeszcze

istnieję dla świata

a świat dla mnie

w niewielkim zakresie

stanowczo za dużo



nie

nie znany

nie ten

równie głęboka woda jak ty

jak my

utopić się idzie



wychodzi na to, że

nadal mam odwagę

żeby czemuś

przeczyć.

chyba

dobry znak...



(...)

sobota, 17 stycznia 2009

Latający Cyrk Władcy Much i inne dziwolągi


Znalazłam właśnie kartkę z zapiskami moich i Nadii pomysłów na zbitki różnych tytułów filmów, książek, płyt. Był taki konkurs ogłoszony przez portal Merlin ze dwa lata temu i dlatego zaczęłyśmy to wymyślać. Nic co prawda nie udało nam się wygrać, ale bawiłyśmy się nieźle, jak zwykle przy innych językowych ćwiczeniach.

Przykład i jeden z faworytów z Merlina był taki: „Murzynek Rambo”, a nasze propozycje?

Na przykład:
1. Latający Cyrk Władcy Much (nie znałyśmy Włatców Móch...)
2. Cienka Zielona Mila
3. Seksmission Impossible
4. Tajemniczy Blondyn z Zielonego Wzgórza
5. Brudny Harry i Komnata Tajemnic
6. Polowanie na Muchy – cz.I – Skrzydełko czy Nóżka, cz.II – Lot nad Kukułczym Gniazdem
7. Kroll Cyganów
8. Zaginiona La Strada
9. Harry Potter i Mały Książę
10. Reksio i 101 dalmatyńczyków
11. Blues Brothers Karamazow
12. Opera za 12 groszy
13. Jak Rozpętałem II Wojnę Domową
14. Władca Pierścieni – Powrót Lassie
15. Noce i Dni Szakala
16. Noce I Dni Świra
17. Sami Swoi Chłopi
18. Tarzan i Planeta Małp
19. Na Wschód od Edenu Bez Zmian
20. Harry Potter i Niewinni Czarodzieje
21. Nigdy w Niedzielę Nie lubię poniedziałku

Takie miałyśmy pomysły. Macie swoje? Napiszcie.

piątek, 16 stycznia 2009

dlaczego ta


Taki jest tytuł wiersza, który poniżej. Jak w wielu innych wypadkach, nie wiem, czy Nadia uważała go za skończony, czy przymierzała się do jakichś zmian w tekście, czy już była z niego zadowolona. Niestety, nie dowiem się nigdy.
Ale niezależnie od tej niewiedzy, w każdym takim tekście możemy znaleźć interesujące treści i zinterpretować po swojemu. Bo przecież nie ma jednej jedynej, jedynie słusznej obowiązującej interpretacji (dla żadnego „dzieła” opublikowanego w takiej czy innej formie – ono, niezależnie od autora, żyje już swoim życiem, takim jakie nada mu odbiorca; dotyczy to wszystkiego: obrazów, słów, muzyki...).
Więc czytajmy po swojemu i szukajmy znaczeń.



Dlaczego ta


dlaczego ta
a nie inna

ja, tak samo jak ty
nie mam żadnego uzasadnienia
lecz wyższe prawo nie rości sobie praw
do logiki

to drzwi
mojego prywatnego raju
co się wymykają opisom

statyka
cisza
w niej właśnie
ta piosenka

środa, 14 stycznia 2009

Wielkie Dzięki!!!


Victoria!
Aukcje rysunków się zakończyły i wkład Nadii dla WOŚP wynosi obecnie aż 295 zł! Co może jeszcze się zmienić, bo aukcje biżuterii trwają nadal.
Przeszło to moje wszelkie oczekiwania i bardzo dziękuję wszystkim uczestnikom. Myślę, że to taka szczególna okazja, kiedy wydając pieniądze ma się satysfakcję podwójną: radość z nabytego przedmiotu/dzieła i świadomość wspomagania dobrego celu. Brawo!

słownik r-z


Ostatnia część słownika Altersighta. Pewnie trzeba go będzie uzupełnić ulubionymi wyrażeniami samej Nadii. I tu mam nadzieję, mogę liczyć na pomoc znajomych, przyjaciół, kumpli? Przypomnijmy sobie i spiszmy to. Czekam na odzew.


rebiata – dzieci (ros.); tu: popularny zwrot do towarzystwa.
ręcami – rękami. spotykane także w ekstremalnej formie ręcyma. raczej autorskie, w każdym razie rzadko spotykane.
ręce precz od Korei żartobliwie: wara ci od tego! – zainspirowane komunistycznymi sloganami z okresu wojny w Korei
rozwesełka – atrakcja, rozrywka, rozweselenie, uciecha. wyrażenie zasłyszane.
sajgon – 1. bajzel, bałagan, konfuzja; 2. zabałaganione pomieszczenie; miejsce zniszczeń etc. pochodzenie: mowa potoczna, historyczne (nawiązujące do wojny w Wietnamie).
sczezły – zgniły, przejrzały; używane w odniesieniu do owoców, warzyw, ogółem produktów organicznych. zastosowanie autorskie.
sćwiczać - ?
sekaczor – sekator. wyrażenie autorskie (jeśli bardzo chcecie wiedzieć, skąd się wzięło, zapytajcie Misałcię).
sfilcować się – to samo co skiełznąć w znaczeniu 1. pochodzenie: autorskie/zasłyszane*.
skiełznąć – 1. nie wyjść, nie udać się; zepsuć się; 2. spaść (rzadziej). pochodzenie: autorskie/zasłyszane.
skolko – dużo (ros.), zazwyczaj używane w wyrażeniu skolko ugodno, oznaczającym mniej więcej tyle co do woli, ile dusza zapragnie, mnóstwo.
skubaniec – Kubańczyk tudzież ogólnie Latynos. zasłyszane.
smarkatałka – chusteczka higieniczna. autorskie/zasłyszane.
sorewicz – ?
spirytualia alkohole wszelakie
strzał w 101 - ? (rozumiem, że ma to jakiś związek z Depeche Mode, ale jaki?)
stuff [staf] – 1. chłam; rzeczy (stuff – ang. rzeczy). określenie bardzo popularne, uniwersalne, o szerokim znaczeniu, ogólne. najczęściej używane odnośnie do zbioru rzeczy. przykładowe wyrażenia: gdzie ja położyłam ten cały papierowy stuff?; bierz mi stąd ten stuff; spakowałem cały mój stuff. 2. potocznie (tutaj rzadko) używane jako określenie narkotyków, szczególnie marihuany.
super lux torpeda – to samo co w dechę. autorskie/zasłyszane.
suszyć zęby – szczerzyć zęby w szerokim uśmiechu. pochodzenie: mowa potoczna.
szczególizm – zob. detalistyka.
sznupać szukać (chyba z gwary śląskiej?)
szyita – ten, co daje w szyję, a za kołnierz nie wylewa. pochodzenie: mowa potoczna.
ślepa komendagłupia baba (chociaż niekoniecznie płci żeńskiej), używane często przez Chmielewską
ślepia – oczy. pochodzenie: mowa potoczna.
światłobzdrynie – świetliki, robaczki świętojańskie. pochodzenie: mowa potoczna (?).
świę się na co mam klniętego – klnę się na co mam świętego. pochodzenie: Julio Cortazar, "Książka dla Manuela".
świralki – bazgroły, gryzmoły, mazy. wyrażenie autorskie.
tałatajstwo – 1. badziewie, tandeta, chłam; 2. hołota; 3. szkodniki, pluskwy, insekty. wyrażenie potoczne.
tasia – torba. pochodzenie: gwara śląska.
towariszcz – towarzysz (ros.).
treotralwe – ?
trup second hand, środowiskowe
turkuć podpitek w komplecie do turkucia podjadka (taki ptaszek); taki, co lubi sobie wypić od czasu do czasu
ubzdryngolony – patrz: wypity. pochodzenie: mowa potoczna.
upalony – podjarany, naćpany, pod wpływem marihuany. wyrażenie autorskie.
upiór – ?
uskuteczni(a)ćrobić coś uparcie, doprowadzać do skutku
wątpia – wnętrzności, flaki. wyrażenie potoczne.
w dechę – fajne, super. czasami używane w formie zdrobniałej: w deseczkę. wyrażenie potoczne.
wenusjańska brzoskwiniarozkosznie soczysta, wzór brzoskwini z Sevres
wichajster urządzenie, narzędzie, coś; zastosowanie wszelakie, wyrażenie równie uniwersalne jak dzyndzyk, ustrojstwo czy np. francuskie - truc
wielkie mecyjewyrażenie oznaczające mniej więcej: dużo szumu o nic, phi, wielkie mi coś! żydowskie
wieś tańczy i śpiewa – wyrażenie używane w odniesieniu do czegoś obciachowego, co może się podobać tylko wsiowym głupkom, burakom. pochodzenie: mowa potoczna.
woot [łut] – ?
wsio [wsjo] – wszystko (ros. ). używane samodzielnie oraz w wyrażeniach: wsio rawno (wszystko jedno), wsio haraszo (wszystko dobrze, w porządku), wsio normalno (wszystko normalnie, po staremu).
w tak zwanej polityce polskiej – nie oznaczający niczego szczególnego wtręt, jeśli mający na cokolwiek na celu, to dodanie wypowiedzi kolorytu. pochodzenie: Carlos Fuentes "Fotel Orła" (2002 r.).
wyglebać się – przewrócić się, potknąć, upaść na ziemię. wyrażenie pochodne od "zaliczyć glebę" o tym samym znaczeniu. autorskie/zasłyszane.
wypalnica – karabin, działo, ogółem broń palna cięższego kalibru. pochodzenie: pirackie tłumaczenia gier komputerowych.
wypity – pijany, na rauszu, ogólnie pod wpływem alkoholu. wyrażenie autorskie.
zaiwaniać – 1. czasownik o bardzo szerokim zakresie znaczeń, może oznaczać dosłownie wszystko; 2. odstawiać Rosjanina (np. tańczyć rosyjskie tańce ludowe). pochodzenie: mowa potoczna; znaczenie 2: autorskie.
zajzajer – tu: mocny alkohol; inne znaczenia: 1. kwas chemiczny o silnym działaniu, zwłaszcza kwas solny; 2. tanie, kiepskie wino. pochodzenie: mowa potoczna.
zapraktykować - ?
zjadliwe – jadalne, nadające się do konsumpcji, znośne w smaku. wyrażenie autorskie.

--------------------------------------------------------------------------------

bibliografia:
+ Słownik Wyrazów Obcych PWN, Warszawa 1980
+ Słownik Współczesnego Języka Polskiego

pozostałe źródła ze względu na specyficzny charakter zostały wyszczególnione bezpośrednio w tekście.

*zasłyszane ode mnie, chociaż nie jestem autorką. Nadia nawet się śmiała, że od kiedy zajęłam się dywanami (sukiennymi czyli filcowymi) to u mnie wszystko się filcuje

poniedziałek, 12 stycznia 2009

słownik k-p oraz wiadomości aukcyjne


Dziś dalszy ciąg słownika oraz serdeczne podziękowania dla uczestników WOŚP’owej licytacji, która się całkiem ładnie rozkręciła i wygląda na to, że amatorzy rysunków Nadii przystąpili do prawdziwej walki. Bardzo się cieszę i myślę, że autorka byłaby zachwycona swoim wkładem dla orkiestry i sama powiedziałaby: ładnieee!.

Właściwie chciałam powiedzieć, że pewnie jest WNIEBOWZIĘTA...

Co stanowi odpowiednie wprowadzenie także dla słownika, nieprawdaż?


Cd - AlterSight: słownik pojęć autorskich, wyrażeń slangowych, najczęściej używanych określeń potocznych etc.na autorytatywnych źródłach oparty i gwoli porządku alfabetycznie.



kacentojlet (katzen-toilette) – dosł. kocia kuweta (niem.); 1. kac; 2. bałagan po imprezie, popijawie; 3. łazienka, w której àagenci pozbywają się efektów kaca; 4. àsajgon. wyrażenie autorskie.

kalecznictwo – wyjątkowa umiejętność psucia wszystkiego czy posługiwania się niedbałym językiem (moje domysły – LW) ?

kalny – mętny, niewyraźny. pochodzenie: gwara śląska.

kapliczka – ?

kataralny – (o pogodzie) nieprzyjemny, mglisty, wilgotny, chłodny – ogółem sprzyjający przeziębieniu i tego typu niemiłym przypadłościom. przeczytane.

kibel – 1. wychodek; 2. wiadro, kubełek. pochodzenie: przypuszczalnie język niemiecki tudzież gwara śląska.

kiblować
– siedzieć w więzieniu

kitajec – popularne określenie na Azjatę. pochodzenie: kitajec (китáец) – ros. Chińczyk.

klamoty – rzeczy, chłam, àstuff. pochodzenie: mowa potoczna.

kompost – poczta elektroniczna, e-mail; najczęściej używane w odniesieniu do spamu. gra słów: komp (komputer) + post (ang. poczta). raczej autorskie.

komuna
– ?

konserwacja – konwersacja, rozmowa. powstałe z przestawienia liter w wyrazie konwersacja. najprawdopodobniej zasłyszane.

kurdupel – każdy osobnik niższy od ciebie o 10 lub więcej centymetrów. zastosowanie autorskie.

lakhowie – jedna z nacji, ras (?) – bohaterów Altersighta

lama lub lamer – 1. ogółem kaleka, frajer; 2. osoba nie znająca się na komputerach etc. (ale udająca znawcę i na każdym kroku popisująca się posiadaną – nikłą – wiedzą). pochodzenie: lame – ang. kaleki. wyrażenie potoczne.

łapyma – łapami, rękami. autorskie.

łykliwe
– odpowiednik słowa àzjadliwe, używany w odniesieniu do napojów. wyrażenie autorskie.

makulatura – wszelki papier ogółem. potoczne.

małe piwo – drobiazg, pestka. potoczne

małolitrażowy – o tzw. słabej głowie, niezbyt odporny na działanie alkoholu. pochodzenie: mowa potoczna.

martwy dzień
- ?

marycha – 1. cytryna (wyrażenie autorskie); 2. marihuana.

matematacz -

milcz, bluźnierco – zwrot wyrażający dezaprobatę, niesmak, sprzeciw wobec czyjejś wypowiedzi. wyrażenie autorskie.

milion – minuta (np. dziesięć milionów po dziewiętnastej). wyrażenie zasłyszane w radiowej Trójce.

Mocny Argument – wyjątkowo solidny, stalowy nóż agentów z Meiido; także ogólne określenie dużego, ostrego, rzeźnickiego noża. autorskie.

momenta – [daj mi momenta] daj mi chwilę, poczekaj. wyrażenie autorskie.

morda
– siedź cicho, zamknij się, morda z kubeł. wyrażenie potoczne.

morda polityczna – zakazana gęba. autorskie.

moron – głupek, kretyn, idiota (moron – ang. kretyn.). wyrażenie popularne, przeważnie nieobraźliwe, nieraz wręcz pieszczotliwe.

mosiądz
– określenie używane wobec osobników płci męskiej, nieobraźliwe. autorskie.

moskit – komar tudzież inny gryzący insekt.

nabłoć - ?

na jaki plaster
– po jaką cholerę

narząd kłujny
– proszę się domyśleć

natentychmiast
– szybciorkiem!, w te pędy!

nerka
– ?

nielogiczny
- àdaremny, idiotyczny, bezsensowny, lipny. używane najczęściej przez Misałcię, nieraz w odniesieniu do dość zaskakujących w połączeniu z tym słowem zjawisk lub rzeczy, np. nielogiczne łyżwy. zastosowanie zasadniczo autorskie.

niskopienny – niewysoki osobnik, kurdupel mówiąc wprost

nocnik – podobnie jak àgarnek, przeważnie używane w znaczeniu: kubek. autorskie/zasłyszane.

no hay problema – zrozumiałe, tylko nie znam genezy

obsobaczać – robić komuś awanturę, opieprzać. wyrażenie potoczne. pochodzenie: sobaka – ros. pies.

odletieła (mu, jej etc.) krysza – odbiła (mu, jej etc.) szajba. wyrażenie rosyjskie (idiom – dosł. "odleciał (mu, jej etc.) dach").

odnóża – nogi.

odwłok
– tyłek. często używane w wyrażeniu: o kant odwłoka potłuc coś, które oznacza, że coś jest zupełnie beznadziejne.

otorbienie – bagaże, które nosimy ze sobą...

otylizna – ?

paczka-mózgołupaczka - ?

palcyma
– palcami. autorskie.

parlamentarne wyrażenia
– przekleństwa, wulgaryzmy, obelgi.

paść jak 20 groszy – paść na miejscu ze zmęczenia

pierny – nadający się do prania (dykutuje się zwykle czy koty są pierne czy nie...)

pijawkówka
– likier waniliowy. nazwa wynika ze sposobu przyrządzania tego napitku – w butelce, do której zlewa się likier, musi znajdować się laska wanilii, "wyglądająca jak wygłodzona pijawka". pochodzenie: Joanna Chmielewska "Książka poniekąd kucharska".

podupy
– obelgi, kalumnie. wyrażenie autorskie.

pokrowiec
– biustonosz, zasłyszane w rodzinie

polewka truskawkowa
– krew. wyrażenie autorskie.

polityka - ?????

popylać – posuwać się bardzo szybko (raczej na nogach niż jakimkolwiek pojazdem)

pożywiom, uwidim – pożyjemy, zobaczymy (ros.).

półośka – ręka. wyrażenie zasłyszane od rodziny Alexann.

preferisco
- ?

primo, secundo, tertio etc. – łac. po pierwsze, po drugie, trzecie etc., bardzo często używane przez agentów.

prycz - łóżko

przecieniać - ?

przydupas – 1. dupek; 2. sługus, fagas, lizus, wazeliniarz; 3. służący (przy dupie swego pana/swej pani); 4. absztyfikant; 5. "człowiek o tak ogromnym, kobylastym siedzeniu, iż zdaje się być istotą odbrębną, lecz zależną od swego tyłka, podporządkowaną mu, istniejącą niejako obok, jako dodatek do owej wielkiej dupy". znaczenia 1, 2, 3, 4 (?): potoczne, 5: autorskie.

przygrzmotać organizmem – upaść, uderzyć o coś. autorskie.

piątek, 9 stycznia 2009

aukcja









Jestem troszkę rozczarowana brakiem zainteresowania aukcją, bo do tej pory tylko jedna osoba wykazała zainteresowanie, za co bardzo dziękuję, także w imieniu WOŚP.

O wystawionych rysunkach chcę jeszcze tylko powiedzieć, że wybrałam takie, które uważam za dobre, ale mogę jednak się z nimi rozstać (chociaż nie za złotówkę; wybaczcie, ale to nie miałoby jednak sensu), bo naturalnie mam i takie, których nie pozbyłabym się za żadne skarby.

Mimo mizernych rezultatów jak na razie, postanowiłam jednak dodać jeszcze 3 drobiazgi na aukcję.

Tym razem to biżuteria.

Kolczyki „muszki” z turkusami, które Nadia „zamówiła” sobie na urodziny, ale nie zdążyła ich nosić, kolczyki „cygańskie”, dla których też jakoś nie znalazła okazji, aby je założyć i wisiorek-zawieszkę „szyszki”. To ostatnie, to przykład oryginalnej biżuterii robionej z części prawdziwych roślin, galwanizowanych w miedzi i posrebrzanych. W sam raz dla fanów biologii ;-)



Linki do aukcji to:

http://aukcje.wosp.org.pl/show_item.php?item=234219

http://aukcje.wosp.org.pl/show_item.php?item=234253

http://aukcje.wosp.org.pl/show_item.php?item=234282

środa, 7 stycznia 2009

rysunki na aukcji








Na razie wystawiłam na aukcji 4 rysunki Nadii. Oto linki do tych aukcji i wybór rysunków:

http://aukcje.wosp.org.pl/show_item.php?item=229135

http://aukcje.wosp.org.pl/show_item.php?item=229120

http://aukcje.wosp.org.pl/show_item.php?item=229072

http://aukcje.wosp.org.pl/show_item.php?item=229010

największa orkiestra świata


Przerwę na chwilę publikowanie słownika, bo jest ważna sprawa.

Od dwóch lat, Nadia wraz z Olą, były wolontariuszkami i zbierały pieniądze na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy, z czego bardzo była dumna, cieszyła się na to. Na pewno zbierałaby dalej, gdyby była z nami...

Ale jest sposób na to, aby także i teraz miała w tym swój udział, bo jestem pewna, że na pewno by tego chciała. Zarejestrowałam się dziś na Allegro jako Esty_W i zamierzam wystawić na aukcję na rzecz Orkiestry kilka oryginałów Jej rysunków, może parę innych drobiazgów, zastanowię się jeszcze do jutra co konkretnie.

I pierwsza prośba: weźcie w tym udział, nawet niewielkie pieniądze uzyskane w ten sposób na rzecz ratowania chorych dzieci, to cel, do którego, mam nadzieję, nie trzeba nikogo przekonywać.
Pozwólcie Nadii w ten sposób nadal brać w tym udział. Kupcie wystawione prace, pomożecie Jej jeszcze raz zagrać w tej pięknej kapeli.

I prośba druga do bielszczan: ponieważ wiem, że Ola nadal w tę najbliższą niedzielę będzie zbierała pieniądze na WOŚP, w tym samym miejscu co zwykle z Nadią, tj. obok KFC (plac Wojska Polskiego w Bielsku-Białej oczywiście), pomóżcie także jej, wrzućcie do jej puszki cosik, może także za Nadię.
A może się tam spotkamy? Np. o 12.00? Z kanapkami i termosami, bo jak Nadia zanotowała, cytując Olę: "głodny wolontariusz – to zły wolontariusz".
Ja tam będę.

A jutro podam szczegółowe informacje nt. aukcji i wystawianych przedmiotów z linkiem do odpowiedniej strony.